Sondy kosmiczne
Niemal wszystko, co wiemy o planetach, zawdzięczamy kilkunastu automatycznym sondom kosmicznym. Bez tych robotów penetrujący głębiny kosmosu Układ Słoneczny byłby dla nas zbiorem kilku poruszających się punktów światła na nocnym niebie. Jak wygląda sonda kosmiczna podczas lotu? Jak wykonuje wszystkie zadania i jak przesyła informacje z tak ogromnej odległości?
>W kosmicznej próżni sonda nie odczuwa oporu powietrza, a zatem sondy nie muszą mieć opływowych, aerodynamicznych kształtów znanych z fantastyki naukowej: są to na ogół niezgrabne konstrukcje, obładowane wyposażeniem naukowym. Podstawową sondy jest zazwyczaj platforma lub kratownica z lekkiego metalu, z której sterczą wszystkie strony anteny, kamery, detektory promieniowania, czujniki pola magnetycznego i inne instrumenty naukowe. Czasami instrumenty są montowane na wysięgnikach długości kilku metrów. Jeśli sonda leci do planety blisko Słońca, jest wyposażona w ogniwa słoneczne zasilające urządzenia pokładowe. Jeśli sonda leci do zewnętrznych regionów Układu Słonecznego, gdzie promieniowanie Słońca jest zbyt słabe, by mogło dostarczyć dostatecznie dużo energii elektrycznej, wykorzystuje się ciepło pochodzące z rozpadów promieniotwórczych niewielkiej ilości paliwa jądrowego, co wystarcza na wiele lat pracy aparatury.
Sonda nie może zabłądzić w kosmicznej przestrzeni, dlatego śledzi swoje położenie względem Słońca i jeszcze jednego punktu odniesienia - najczęściej względem Kanopusa, bardzo jasnej gwiazdy na południowej półkuli niebieskiej. Na podstawie pomiaru położenia tych dwóch punktów sonda może wyznaczyć kierunek "do góry", a co ważniejsze, może również znaleźć Ziemię. Sondy obracają się w przestrzeni kosmicznej, wykorzystując od 40 lat tę samą niezwykle prostą metodę: za pomocą kilku butli za sprężonym azotem wyposażonych w odpowiednio skierowane dysze.
Znajomość położenia Ziemi jest konieczna, gdyż inaczej sonda nie przekazałaby wiadomości za Ziemię. Pod koniec lat pięćdziesiątych NASA rozpoczęła budowę systemu radioteleskopów Deep Space Network. Ogromne czasze radioteleskopów znajdują się w Kalifornii, Australii i Hiszpanii; gdy Ziemia się obraca, jeden z radioteleskopów może odebrać sygnał radiowy z kosmosu jest bardzo słaby. Gdy sonda Voyager 2 przelatywała w pobliżu Neptuna, sygnał z tej anteny miał moc jednej stumiliardowej wata: zebranie dostatecznej ilości energii, by zasilić zwykłą żarówkę przez sekundę, wymagałoby 10 bilionów sekundy, czyli około 300 tysięcy lat.
Źródło: Książka Planety
Dodał: Czupir
|